Roman Honet

Odległość robi tak, żeby pamiętać.

Jakobe Mansztajn

List w butelce

X LECIE POETÓW PO GODZINACH

Jubileuszowy zjazd PPG ... (czytaj więcej)

Rafał Gawin

Spis cudzołożnic ... (czytaj więcej)

środa, 24 maja 2017

wyciągam nas z ogółu


Artur Kibiłda (Akanax)


awaria

poszukujemy szczęścia osobno.
nie mówmy więc o tym czego nie ma
między nami. jest awaria systemu,
dlatego piję wodę i jem zimne.
zostawiam cię na pastwę dawców spermy.

w parku ciepło rozbiera czyjeś ciało.
korpo i porno w jednym. ślina nie kłamie.
bez wątpliwości oswaja mnie jak zwierzę.
nie wie, że mój obcy język czuje się najpewniej
przy tobie, dlatego wracam lekko wcięty.

ten wers mi wszedł 

między wilgoć na brzuchu
a twoją bieliznę na haku, 
który przybił pan marek. 

on nigdy nie zawodzi.




Biedny Samarytanin patrzy na mur

Stary człowiek w czerni tunelu.
Młoda kobieta ukradkiem spogląda
w jego stronę. Kucam przy murze,
nerwowo patrzę tu i tam. Mówisz:
to choroba, z której można się wyleczyć.
Mówisz to do trzęsącej się szmaty
z połową papierosa w bezzębnych dziąsłach.

Wiara czyni cuda, zwłaszcza jesienią,
kiedy deszcze gaszą nadzieję, a miłość
to konieczny dodatek, inaczej narracja
straci strukturę i rozsypie się nasz świat.




ciąg dalszy nie nastąpi

wyciągam nas z ogółu podróżujących tym pociągiem.
masz jakieś imię i czarne włosy pod sfilcowaną czapką.
ja mam kilka lat więcej oraz mnóstwo planów na przeszłość,
którą muszę rozwiązać, jeśli obchodzi cię to, co przed nami.

całe to złożone niebo między centrum handlowym
a klubami, gdzie spółka barman & diler zrobią wszystko,
żebyśmy nie liczyli godzin spędzonych na łataniu dziur,
zszywaniu ran, codziennym obrastaniu w przedmioty bez użytku.

postaram się zapamiętać, że szczęście nie leży w Chinach,
a raczej w twoich okolicach. nie będzie żadnego raczej,
bo nie będzie żadnego nas. to twoja stacja - mój sen.


__________________________________
Publikacja za zgodą Autora

czwartek, 18 maja 2017

z zamkniętymi oczami będzie mniej bolało


Tomasz Kowalczyk




*** (Zakłady psychiatryczne)

Zakłady psychiatryczne mają dużą wprawę w leczeniu
Einsteinów, Newtonów, Möbiusów i innych odkrywców
metali lżejszych od powietrza z układania przesłań do
potomności, które daremnie próbowano przełożyć na
języki ogólnoludzkie. Pacjenci lubią siedzieć po ciemku;

opowieści o świetlnym tunelu nikt nie traktuje poważnie,
za to wszyscy wiedzą, że coś musi być we wzroku
utkwionym w jeden punkt. Nikt nie przełamał trajektorii
takich spojrzeń. Salowi wolą robić uniki, zanim nobliści
i Napoleonowie zaczną wyrywać podwładnym włosy oraz

wsadzać palce w oczy. Kiedy depozytariusze światowych
tajemnic otaczają się milczeniem, opiekunowie dostają
szału. Tej formy porozumiewania nie udało się rozszyfrować
do dziś. Z zemsty niszczą dokumentacje wynalazków, jakie
wręczają im tutejsi geniusze.





*** (Pora otrząsnąć się)

Pora otrząsnąć się ze zlepków obsesji i natręctw, które
tylko wytrawny behawiorysta odnajdzie w podręcznikach.
Rozstanie zmusi do przyjęcia nowych bodźców. Zanim
powstanie reakcja, odruchowo sięgam po zwój ze zmysłem
praktycznym, ale zamiast bogactwa skojarzeń neurony

przesiewają pustkę. Wynajęci styliści stworzą prezentację
na miarę ambicji: zostanę lekko przypudrowanym ciachem.
Wystarczy przestrzeganie instrukcji, dalej pójdzie jak
z płatka: oferta otrzyma numer ewidencyjny, a ja cierpliwie
zasiądę w witrynie. Nie przewiduję, niestety, tłoku na dniach

otwartych; kiepskie notowania w dotychczasowych sondażach
nie wróżą dobrze, mimo wszystko trzeba wypaść jak najlepiej.
Wiara, że przypadki chodzą także po nieudacznikach, popycha
do codziennego wpisywania hasła. Teoria poznania napisana

dla wystawców nie jest na tyle przewidywalna, żeby nie zabrnąć
w ślepą uliczkę, ale nikt nie ma pretensji do administratora
za kolizję po jeździe bez trzymanki.





*** (Na zdjęciu sprzed roku)

Na zdjęciu sprzed roku pojawia się postać, której już
nie pamiętam, chociaż hipnoza wydusiłaby pewnie       
to i owo. Niestety, ciało migdałowate nie posiada
opcji zapominania na życzenie. Intruz przenika przez

firewalla w najmniej oczekiwanym momencie. Zachodzę
w głowę, skąd zna hasła dostępu: przecież je zmieniam
po każdej porażce. Najbardziej przeraża maska otoczona

przerzedzonymi pasmami tłustych włosów malowanych
na rudo. Ze śmierdzącym oddechem można zawrzeć
kompromis, byle odeprzeć spojrzenie pełne zmurszałego

cienia. Muszę stanąć naprzeciw niego twarzą w twarz
jak bokser przed walką. Nie zachowam zbyt długo
zimnej krwi. Udam chorobę psychiczną, może wzbudzę

litość. Wstrzymuję oddech. Przez głowę przelatuje myśl,
że z zamkniętymi oczami będzie mniej bolało. Koszmar
zaciska pięść, ale nie po to, żeby zrobić ze mną żółwika.

________________________________________
publikacja za zgodą Autora

poniedziałek, 15 maja 2017

Wieczór poezji w Krakowie - fotorelacja.





Nadzwyczajnie wspaniałe literackie spotkanie Trzech POEZJI, 
trzech Znakomitych Piór : Jarosława Trześniewskiego - Kwietnia, Pawła Bilińskiego, oraz Tomasza Kowalczyka. 

Fantastyczne wprowadzenie i prowadzenie  Anny Luberdy - Kowal, wprost zjawiskowej znawczyni poezji. 
Ponad poziomy wzniosła się liryka Pawła Bilińskiego! 
Wszystkie odrębne indywidualności, których twórczość należy rozdzielić na osobne spotkania.  
Wspaniale także wypadł prywatny akcent towarzyski, czego bym sobie życzył na wielu innych wieczorach. 

Brawo dla Pubu "Podkowa" i "Poetów Po Godzinach"!

Arnold Samsonowicz












                                     








                          





Fotorelacja: Agnieszka Jarzębowska, Ana mada, Izabela Rokicka.

piątek, 12 maja 2017

Jarosław Trześniewski Kwiecień & Paweł Biliński & Tomasz Kowalczyk w Krakowie





Poeci Po Godzinach wraz z Pubem Podkowa 

zapraszają na wieczór promujący poezję:


Jarosława Trześniewskiego Kwietnia

Pawła Bilińskiego

Tomasza Kowalczyka


Spotkanie poprowadzi dla Państwa: Anna Luberda - Kowal 
 
 
Wstęp wolny!




fot. Rafał Babczyński
plakat: Renata RM

poniedziałek, 8 maja 2017

przetrwać uda się nielicznym.


Paweł Biliński




zespolenie


świat realny podobno wciąż istnieje, ale od dawna ukryty
reszta dzieje się gdzieś na granicy, na styku
skąd już nie da się uciec, powłoka fikcji przywarła zbyt mocno

więc stopniowo tracimy wiarę, porzucamy nadzieję i zabijamy miłość
z tych trzech ona jest najgorsza - zawsze przychodzi za późno
uderza w najczulsze miejsce i czeka aż upadniesz

przetrwać uda się nielicznym. na razie przyklejeni do luster lub do siebie
pełni rezygnacji zdrapujemy etykiety z dawno przeterminowanych marzeń
i upychamy zmęczone noce między kolejne brudne dni

na szczęście mam swoją część urojoną, w końcu osunę się w nią, zanurzę
miesiące jak wagony powloką się w przyszłość zgrzytając na rozjazdach
w ustach pozostanie metaliczny smak oczekiwania



tyle już było


tyle już było końców świata
i tyle razy umierałem
wieczorem w tobie aby z rana
przeżyć codzienne zmartwychwstanie

świat kończył się już tyle razy
niebo spadało nam na głowę
co noc zapalam naszą gwiazdę
byśmy widzieli w mroku drogę

tyle już światów się skończyło
czasem zniszczonych jednym słowem
czy w naszym świecie słowo miłość
też będzie miało kiedyś koniec?


 

algorytmy

"This is a wide world we travel
And our paths rarely cross
And we do a whole lot of living
In between"
- The Waterboys


start początek drogi

był niby taniec niewinny radosny
jak pierwsze kroki nowej podróży
zbyt łatwe gdy je wspominam teraz

coraz częściej budzę się i nasłuchuję
w śródnocnym zaniemyśleniu samotna
wskazówka zegara boleśnie nakłuwa ciszę
leżące obok ciało śni nieznane sny

pytasz co jeszcze może się wydarzyć
dziś lub za tydzień i ile pozostało
do końca nie wiesz że aby przejść dalej
trzeba spełnić kolejny warunek

czy ten cichy rytm to bicie serca
czy raczej jednostajne uderzenia fal
podobno chciałeś pogładzić moje włosy
a znalazłeś tylko zielone nitki glonów

ale nie rezygnuj bądź cierpliwy jeszcze
parę kroków i poznasz moje imię w końcu
przekonasz się na ile udało ci się zbliżyć

do pola z napisem stop

________________________________

publikacja za zgodą Autora